Notatnik

Kiedy jest poezja – poeci też są poezją. Prawdziwy poeta nie jest poetą. Prawdziwy poeta jest poezją.~ Edward Stachura


Mój dom to kartka papieru zabudowana słowami.~ Jerzy Harasymowicz.

Cytat

Popularne

Statystyka

środa, 5 grudnia 2018

Ty

Brak komentarzy:
Wyśniłam Cię pewnej nocy
Kiedy moje myśli zaczynały w niewiadome kroczyć
Kiedy byłam jeszcze kimś innym
Młodą dziewczyną w pewnym sensie jeszcze niewinną
Lecz ktoś już mnie zdążył zepsuć niczym zabawkę
I zostawił pokrytą kurzem na półce

Niby żyłam ale tak na prawdę
Miałam do życia daleką  drogę
Trzymałam  się ostrza brzytwy
Widziałam już krew na rękach
Po policzkach płynęły łzy
Nie smutku ale bezsilności

Tak bardzo chcę by ktoś mnie zauważył
Nauczył tego że życie
Nie zawsze jest okrutne
Nie muszę już być bezsilna
Że mogę się szczerze uśmiechać
I mogę kogoś szczerze pokochać
Oddać wszystko co mam
By w zamian
Dostać tyle samo

Pojawiłeś się zupełnym przypadkiem
Kiedy chyba podświadomie tego bardzo chciałam
Wprowadziłeś uśmiech w egzystencję zabawki na półce
Od tylu lat pokrytej kurzem
Samej i osamotnionej
Miłości spragnionej

Dałeś mi wszystko to czego od życia potrzebuję
W końcu tak dużo czuję
I wszystko czego jeszcze nie doświadczyłam
Przy Tobie zaczęłam 
Żyć

 Witajcie,
Znowu powinnam dać Wam jakieś wyjaśnienie mojej nieobecności na tej stronie. Zniżę się do tego - moje życie ostatnio wywrociło się do gory nogami. Nie jest tak, że nie pisałam w ogóle, po prostu wszystkie wiersze lądowały w notesie i tam zostawały.

Chcę jednak byście mogli je przeczytać i poczuć to, co ja. Tak się z Wami komunikuję - to jest mój przekaz. 

Dzięki powstaniu tej strony mogę podzielić się swoimi uczuciami - nieważne, czy wiele osob to czyta. Dla mnie ważne jest to, by tworzyć.

Pozdrawiam wszystkich, którzy są tu i przeżywają razem ze mną.


 






czwartek, 21 czerwca 2018

Chasing Dreams

Brak komentarzy:
W życiu wiele jest chwil
Wartych zapamiętania
Kiedy jesteś jeszcze dzieckiem
Albo kiedy jest czas dorastania
Odnajdujesz wtedy kim jesteś
Szukasz siebie
Czasem coś się przyśni
I wyruszasz w daleką drogę
Gonisz marzenie
Bo w końcu życie jest krótkie
Tak bardzo chcesz jego spełnienia
Lecz wiesz że droga nie biegnie na skróty

Wiele rzeczy się kończy
A jeszcze więcej zaczyna
Musisz po prostu wytrzymać
Bo ból się nie rozmywa
On zawsze będzie częścią
Tego kim jesteś
Czasem uderzy pięścią
A czasem da z liścia





wtorek, 22 maja 2018

Zamknięta

Brak komentarzy:
Wydaje mi się
Że  gubię się
Że wcale nie żyję
Ja egzystuję
W ciszy i spokoju
Własnego umysłu
Bo tam najbezpieczniej
Najwygodniej

Czasem jednak ktoś
Zrobi mi na złość
I podstępem wyciągnie
Na powierzchnię
Zmusi do życia
A ja bez krycia
Że mi to nie pasuje
Opornie wstaję

Coś tam chcę zrobić
Niby mam jakiś zapał
Ale się nie ruszę
Jakiś cień mnie złapał
I nie hce wolno puścić
Toczę z nim batalię
Resztką sił walczę
Ale zamknięta jestem
W swoim umyśle
Tam najbezpieczniej
Najwygodniej


sobota, 5 maja 2018

Pułapka

Brak komentarzy:
Z każdym razem coraz bardziej
I mocniej
Się zakochuję

Z każdym dniem coraz bardziej
I głębiej
Mocniej
Mam cię w swojej głowie

Z każdym dniem coraz bardziej
I głębiej
Mocniej
Cię pragnę

Z każdym dniem coraz bardziej
I mocniej
Głębiej
Wiem że nigdy nie będziemy razem

niedziela, 11 marca 2018

Anielica

Brak komentarzy:
W ciemną, zimną noc,
Siedziała na parapecie owinięta w ciepły koc.
Zafascynowana patrzyła w gwiazdy,
I zastanawiała się nad rzeczami, o których w pewnym sensie myśli każdy.
Chciała wiedzieć ile czasu jej zostało,
Na tym świecie zanim ją powołają.
I będzie musiała wrócić tam, na górę.
Gdzie jej przyjaciele śpiewają chórem.

Tęskniła za domem pełnym światła i ciepła.

Za mocą, dzięki której czuła ile może zdziałać dobra.
Lecz teraz była tu, na Ziemi,
Otoczona ludźmi.
Perfekcyjnym dziełem.
Które niesamowicie pobłądziło.
Bo możliwość wyboru,
Pokazała dwie drogi:
Tę Dobrą i tę Złą.
Każdy musi wybrać z nich którąś.

Dlatego zesłano ją do świata ludzi.
By chęć dobra niesienia w nich obudzić.
Bo nikt nie rodzi się do końca zły i do końca dobry.
I każdy popełnia błędy.

To jest tylko kwestia wyboru.








niedziela, 24 grudnia 2017

Zaczynam żyć

Brak komentarzy:
Jest czasem taka chwila
Kiedy nie mogę podnieść powieki
Bo po prostu nie mam sił
Na użeranie się
Ze światem

Jest czasem taka chwila
Kiedy po prostu chcę
Wstać i Cię zobaczyć
Nieważne gdzie
Bylebyś był
Ty

Jednak kiedy zaczynam rozmyślać
Czuję jak wszystko powoli traci sens
Jak rozmywam się
Niczym obraz w kałuży potrącony wiatrem

Wtedy  mnie sprowadzasz z powrotem
Na dobry tor
Zupełnie nie ma powodu 
Robić tego ciągle
Ale tak jest
Teraz nie tylko egzystuję
Robię coś więcej

Zaczynam żyć












poniedziałek, 20 listopada 2017

Powiem ci

Brak komentarzy:
Powiem ci kiedyś co przed snem chodzi mi po głowie
Powiem ci słówko;powiem tylko tobie
Gdy wieczór zawiśnie nad nami wszystkimi
Leżę pod kocem sama i widzę jak się tulimy
Czuję twój dotyk nie tak całkiem zapomniany
Pamiętam wszystko - to jak się kochamy
Dotyk twych ust na szyi pod uchem
To jak coś we mnie wybucha
Dlaczego to wszystko jest teraz tylko snem?
I jak zabawkę samotną porzuciłeś mnie?

Kulę się w sobie bo pamiętać cię nie chcę
Bo to tak strasznie boli - kluje mnie serce
Łezka za łezką ciurkiem z oczu leci
Już dalej nie mam sił i w głowie się kręci

Powiem ci kiedyś jak bardzo mi cię brakuje
Powiem ci kiedyś czego najbardziej żałuję
Może się dowiesz ile dla mnie znaczyłeś
Może się dowiesz co tak na prawdę zniszczyłeś
Pewnie się kiedyś po tym podniosę
Bo to co się teraz dzieje jest po prostu żałosne
Może i cię kochałam tak  bardzo i mocno
Teraz ak samo muszę od ciebie odpocząć
Skulona w embrion błagam ból by odszedł
By tak jak ty z mojego serca zniknął

EB.  6.11.2017r.


czwartek, 9 listopada 2017

Wędrówka

Brak komentarzy:
Spojrzę na ciebie jeszcze raz tego ranka
I pomyślę o tobie jak o kochanku
Bo widzę tę spokojną twarz śniącą
I słyszę bicia serca dudniące
Dotykam krzywizny ust wypełnionych
Pamiętam każdą chwilę kiedy mnie całowały
Przejadę palcem dalej do linii podbródka
Czuję na opuszku ten zarost krótki
Co kłuje i delikatne dreszcze sprowadza
Ale mi to raczej w niczym nie zawadza
Wędrówka trwa dalej i teraz czas na ramię
Którym tak silnie wieczorem jestem otulana
To w twych ramionach czuję się bezpiecznie
To w nich chciałabym spędzić wieczność
Kiedy palcem na dłoni kończę zwiedzanie
Splatam je razem – tylko ciebie chcę kochanie


Gdy spojrzeniem wędruję do twych oczu
Czuję jakbym miała się w nich utopić
Kocham to jak uśmiechasz się leniwie
Wiem że i ty kochasz mnie prawdziwie
Gdy w innych widzę fałsz i ułudę
Tylko dzięki tobie wiem  że się nie zgubię
I może tęsknię czasem za przeszłością
Wiem  ze tylko ty jesteś mą przyszłością
To nic nie znaczy że jesteś tylko w mojej wyobraźni
Bo ja ciebie widzę nadzwyczaj wyraźnie
Jesteś tak żywy niczym wyjęty z obrazu
Zawsze u mego boku od czasu
Gdy jako mała dziewczynka zapragnęłam miłości
I nigdy nie znałam tej prawdziwej bliskości
Teraz dać  ci odejść nie mam odwagi
Lecz to na świat realny muszę zacząć zwracać uwagę

Przelotny dotyk

Brak komentarzy:
Przelotny dotyk, przelotne spojrzenie.
Przelotny dotyk i serca drżenie.
Przez cały ten czas widziałam ciebie
ten błysk w oku pełen nadziei
Niby równi sobie a tyle nas dzieli
Pochmurne niebo, słońce nie wychodzi
Pochmurne niebo, serce się chłodzi


Jest taki dzień, że chcę cię zobaczyć
Kiedy słowa szeptane nie mogą Cię dosięgnąć
Chcę powiedzieć tyle różnych rzeczy
Lecz brakuje mi na to powietrza
Czuję że się duszę kiedy jesteś daleko
Krztuszę się gdy ciastko popijam mlekiem
Patrzę na ciebie w mojej wyobraźni
Patrzę i widzę ciebie tak wyraźnie
Kocham i nienawidzę tęsknoty za tobą
Bo tylko ty uczyniłeś mnie lepszą osobą 

niedziela, 20 sierpnia 2017

Przezwyciężyć.

Brak komentarzy:
Gdy była sama z jej oczu tak łatwo uciekały łzy
Lały się tak mocno że nie widziała gdy
Ktoś podszedł do niej i objął czule
Wtedy nie czuła już bólu w ogóle
Otarł kciukiem jej mokre policzki
Spojrzał w głąb zagubionej duszyczki
Czuła że choć się nie znają
To razem się dopełniają

Patrząc jej w oczy tak głęboko jak tylko się dało
Mówił cichutko by się nie poddawała
Najgorsza walka jeszcze przed nią
Czy da radę i zawalczy o swój dom?
Tego nie wie nawet tajemniczy chłopak ale pokłada w niej wiarę
Od zawsze i do końca będzie jej oddany

Dziewczyna spuszcza wzrok i widzi podłogę na której stoi
On nie pozwala na to i głowę jej podnosi
Znowu patrzy wgłąb niej
"Zwyciężysz, ja to wiem"
Odpowiedziała "jak możesz być tego pewien?"
"Bo pokochałem tylko ciebie i tylko w ciebie wierzę" 

Brzeg

Brak komentarzy:
Może i teraz Cię tutaj nie ma
I niepotrzebnie wymawiam Twoje imię
Ale w sercu szaleje wichura
I nieważne jak bardzo chcę tego nie zmienię

W ciemności nocy lub świetle dnia
Szarości poranka; czerwieni zmierzchu
Jasności słońca bub świetle gwiazd
Chcę i potrzebuję byś był tu

Teraz samotnie siedzę na brzegu
Czekam aż przybędzie łódź
Przekupię kapitana monetą srebrną
By zabrał mnie o upragnionego celu

 Ten wierszyk wydaje się taki krótki w porównaniu z poprzednim o.o xD przepraszam Was za nieobecność. Jakoś głowę miałam zaprzątniętą wieloma innymi sprawami, wiersze też nie chciały się pisać. Cóż... Pracuję nad tym, by to zmienić.

<3

środa, 12 lipca 2017

Co rano, co wieczór

Brak komentarzy:
Myślę o Tobie każdego ranka, każdego wieczora.
Myślę i wiem, że na to wszystko jeszcze nie pora.
Na związki, róże, pocałunki i kłótnie.
Na Ciebie, na mnie, nas razem, to okrutne.
Co rano, co wieczór wiem, że Ty jesteś fantazją.
Co rano, co wieczór walczę z wyobraźnią.
Jesteś w mojej głowie ukryty tak bardzo.
Jesteś tam, owinięty kokardą.
Taką czerwoną, co kusi by ją odwinąć.
Lecz zanim to zrobię, Twój obraz zdąży się rozpłynąć.

Tajemnica za tajemnicą, jedna ukryta w drugiej.
Próbuję to ogarnąć, ale chyba się gubię.
Raz widzę wszystko jasno i wyraźnie.
Potem mrugnę oczami i naraz wszystko gaśnie.
Jesteś tu ze mną, a zaraz już cię nie ma.
Ciągle biegasz w kółko, zawsze masz coś do zrobienia.

Obrazy tak ostre jak żyletki krawędź.
Obchodzę się z nimi delikatnie, choć może się zadrasnę.
Bo co w głowie tak piękne i jasne.
W życiu na pewno nie jest żadną baśnią.
Jednak co rano, co wieczór z łóżka ciężej wstać.
Co rano, co wieczór chcę się fantazji poddać.
W umyśle ślącym tak piękne obrazy.
Dlaczego nie zrobiłam tego od razu?
To ciężkie pytanie, odpowiedź też taka jest.
Bo chyba ostatni raz zobaczyć Cię chcę.

Co rano, co wieczór walka zdaje się trudniejsza.
Nie pomaga nawet pisanie wiersza.
Chcę to zrobić, walczyć i wygrać życie.
Jednocześnie chcę być z Tobą w naszym niebycie.
Tworzę świat pisany według moich zasad.
To pomaga, muszę czymś zwalczyć ten hałas.
Myśli się plączą, krzyczą i szepczą.
Czasem jest spokój, a czasem wrzeszczą.
Tylko Twój głos w głowie, widok ciemnych oczu.
Tylko one nie pozwalają mi skoczyć.
Bo tak jest, chcę uciec w odmęty umysłu.
Jednak ciekawość wygrywa; co jeszcze los przyśle?


Co rano, co wieczór wybór zdaje się bardziej prosty.
Nie utonę, choć trzymają mnie wodorosty.
Wypłynę na powierzchnię, ucieknę od wyobraźni.
Choć czasem żałuję na Ziemi minuty każdej.
Kocham widok tej kokardy czerwonej.
Uwielbiam to, że choćtam coś do końca jest moje.

wtorek, 4 kwietnia 2017

Cisza i Ciemność.

Brak komentarzy:
Cisza.
Jestem w niej.
Nią.
Jestem.
Ciszą.
Nikt jej nie lubi.
Ciszy.

Ciemność.
Jestem w niej.
Nią.
Jestem
Ciemnością.
Niby straszną.
Lecz kojącą w środku.
Wyraźnie widzę
Ciemność.

Strach.
To czuję.
Słysząc Twoje imię.
W Ciszy.
Nadzieję.
Czuję.
Gdy widzę.
Twoją twarz.
W Ciemności.

poniedziałek, 6 lutego 2017

Zniszczone.

Brak komentarzy:
Gdy inni tańczą, śmieją się i śpiewają
ja chodzę między nimi niczym duch.
Zastanawiam się czego nie mam, a oni posiadają,
że zostawiają troski, by na jeden wieczór pokrył je kurz.
Choć bardzo chcę zapomnieć o problemach,
nie potrafię ot tak odpuścić.
Coś w środku mnie ciągle drzemie,
chce się wydostać.

Tęsknym spjrzeniem omiatam parkiet,
widzę jak wesoło się bawisz.
Dlaczego musiałeś rozerwać mnie na strzępy?
Muszę iść, dusisz.
Podchodzę do stołu,
chwytam kieliszek z wódką.
Już mam przechylać górą do dołu,
gdy moja ręka nagle jest pusta.

Zabrałeś mi siłę,
teraz zabierasz jedyne zapomnienie.
A ja w konwulsjach się wiję,
jedyne o co proszę to zrozumienie.
Przepraszam, że zniszczyłam naszą przyjaźń,
nie tak miało być.
Nie powinnam była cię całować.
Jak mam teraz ze swoją głupotą żyć?

Niby pijani mówimy tylko szczerze,
to co ja zrobiłam, też takie było.
Teraz mogę w ciszy wierzyć,
że to odwzajemniłeś.
Nie chcę niszczyć tego, co mamy,
choć pocałunek prawie to już zrobił.
Boże, ile byśmy dali,
by głupoty w pijaństwie zapomnieć.




środa, 25 stycznia 2017

Skalpel

Brak komentarzy:
Stoję nad umywalką, w lustro patrzę.
Widzę ciemne oczy, tak puste w środku.
Czuję się szmacianą lalką, co wieczór płaczę.
Ktoś tam na górze chyba się droczy.
Na umywalce jest skalpel, leży tam dumnie.
Biorę go do ręki, ważę jego ciężar.
Nie widzę już wiele, chyba jestem w trumnie.
Kolejne kreski, drwię z życia daru.

Widzę krew, która spływa wolno.
Kropla za kropą, swoją drogę toczy.
Sekundy liczę, każdą z nich osobno.
Czuję jakby świat się ze mną droczył.
Wypełniona żalem, zalana gniewem.
Tnę się i tnę, rysuję mapę mojego smutku.
I wiem, że tego mi teraz potrzeba.
Choć przez to na pewno pożyję zbyt krótko.





środa, 30 listopada 2016

Kochaj.

Brak komentarzy:


Miałam w głowie rewolucję odnośnie tego wiersza; nie chciałam go publikować, ponieważ, gdy przeczytałam całość, zorientowałam się, iż utwór bardzo podobnie brzmi do innego wiersza, który niedawno czytałam i bardzo mi się spodobał. Może i Wam się spodoba moja wersja? :)



Kochaj to, jak piszesz.
Pisz okropnie.
Nudno.
Bądź dla siebie surowa,
bo przecież to są Twoje wiersze.
Pisz smutno,
bo przecież musisz się jakoś wyżalić.
Jednak mimo wszystko nie przestawaj.
To jest Twoja dusza.

Może kiedyś będziesz zadowolona
ze swoich dzieł.
Będziesz wzruszona.
Poruszą Cię.
Dogłębnie.

Kochaj to, o czym piszesz.
Pisz o uczuciach,
o łzach,
o miłości, 
zazdrości.
Wyżal się, a papier Cię wysłucha.
Pióro przekarze oczom, a one do ucha
wyszeptają Twoje słowa.
I gdy będziesz gotowa,
poruszą Cię.
Dogłębnie.



Ucieczka.

Brak komentarzy:
Lecisz na złamanie karku, nogi nie nadążają.
Pod ciężarem Twoje barki, biedne się uginają.
Patrzysz tylko do przodu, nic po bokach nie widzisz.
Potajemnie szukasz powodu, dla którego ten świat Cię brzydzi.
Od czasu do czasu patrzysz do tyłu, jakby były tam niezamknięte drzwi.
Za plecami słyszysz, wilki wyją. Czy one i świat ten jest prawdziwy?

Boisz się, przecież to normalne uczucie.
Czujesz łzę, chcesz walczyć o swoje życie.
Panika zaczyna zwyciężać, a Tobie brak już sił.
Będziesz tą ścieżką podążać, czy się zatrzymasz by
Wilki Cię dopadły i zostawiły nic?

Gdy nie wiesz co robić, czy poddać się czy nie.
Leżąc na ziemi otwórz proszę oczy, bo gdy nadejdzie dzień
Wilki dadzą na chwilę spokój, odejdą w cień.
Czekając; dając szansę na ucieczkę.
Nie trać czasu i podnieś do góry głowę, każdy z nas kiedyś upada.
Nie trać czasu choć trochę; słyszysz Wilka, który ujada?
Szansa czeka do zachodu słońca, czy dasz radę
Wstać i iść bez końca, by poznać prawdę
O celu swej wędrówki, swoim istnieniu.
Poszukaj swojej drugiej połówki; może znajdziesz ją, gdy dotrzesz do celu.

piątek, 25 listopada 2016

Koniec?

Brak komentarzy:
 Z góry chciałam Was ostrzec (i przeprosić za błędy, jednak chciałam przepisać ten tekst tak jak brzmiał oryginalnie), że ten wiersz nie ma większego sensu, gdy nie przeczytacie tego tekstu:

A co jak on mówił o mnie? Boję się, że będę musiała z niego zrezygnować. Jednak to nie będzie proste. Nigdy nie jest.
Kim jest ta 'taka jedna'? Jeśli to by na prawdę nie miało sensu, czy dałabym radę puścić go wolno?
Chyba będę musiała to zrobić. Jeśli dam mu spokój i pozwolę się sobie odkochać, co pewnie złamie moje serce jeszcze bardziej, albo chociażby odpuścić, czy wtedy by mnie zobaczył?
Jeśli tego nie zrobi to widocznie tak miało być. Jeśli zaś w końcu mnie zauważy, może los się do mnie uśmiechnie.
Albo jak znowu zostanę z niczym, pozbieram się i będę żyć dalej.

A teraz:



Pierdolenie o szopenie
Ciągle ta sama gadka
Na końcu i tak cierpienie
A uczuć nie zetrzesz szmatką
Jednak ciężko wytrzymać spojrzenie
Gdy serce jest jak ptak walczący z klatką

Codziennie zarzekam się że to już koniec
Zaakceptuję samotność w chłodne dni
Jednak czasem w deszczu tonę
W uczuciach towarzyszących mi
Gdy tylko gdzieś cię zobaczę

Od początku potrafiłeś mi pokzać
Jak świat piękny może być
Kiedy łzy zamazały mi obrazy
Ty znów nauczyłeś mnie żyć
Codziennie znów przenoszę głazy
Chociaż powoli brak mi sił


poniedziałek, 21 listopada 2016

Nic już nie pomaga.

Brak komentarzy:
Między młotem, a kowadłem
Stoję zdezorientowana.
Dlaczego dawno już nie upadłam?
Wciąż chcę być kochana.
Bo uczucie samotnści to okropna rzecz,
Przez to wylewam niepotrzebne łzy.
Mówię 'Idź samotność precz!'
Staram się usunąć z głowy te wszystkie obrazy
Mówiące o tym  jak mogłoby być i jak było.
Teraz chyba już się nad sobą użalam.
Nie chcę, by coś się za tym kryło.
Ja po prostu rozpczam.

Nic już nie pomaga.
Nawet pisanie nie przynosi ulgi,
Ani dająca rady mama,
Nawet przyjaciółki.
Jestem masochistką,
Lubię czuć ból.
Ten psychiczny zastępuję fizycznym.
Coraz bardziej spadam w dół,
Na koniec pozostając z niczym.

 Codziennie się uśmiecham
W duszy uierając.
A czas ucieka.
Wspomnienia nawracają.

Z boku.

Brak komentarzy:
Stała z boku, niezauważana.
Brązowe oczy, brak uśmiechu.
Ciągle w myślach zagubiona.
Nagle brakło jej oddechu,
Bo zauważyła Jego.
Był od niej o wiele starszy.
Jeszcze nigdy ie poczuła TEGO.
Jej serce stało się lżejsze.
Wysoki, wysportowany,
Blondyn o niebieskich oczach.
Zdecydowany.
Od tamtej pory tkwił ciągle w jej myślach.

Raz w tygodniu tylko go widziała.
Grał w piłkę z chłopakami.
W duchu ciągle wzdychała:
'I tak nic nie będzie między nami.'
Pewnego razu odezwał się do niej.
Krótka rozmowa,
A ona patrzyła na niego zoraz zimniej.
Dawno nie była tak wkurzona.
Zaczęła Go nienawidzić.
A  Jego to cieszyło.
Na samą o Nim myśl policzki jej zaczynały się czerwienić.
To ją dbijało.

Widziała te krótkie, gorące spojrzenia,
Które ją pobudzały.
Nie zdążyła powiedzieć 'Do widzenia.'
Za wczasu anioly ją przywitały.
© Agata | WS
x x x x x x x.