Notatnik

Kiedy jest poezja – poeci też są poezją. Prawdziwy poeta nie jest poetą. Prawdziwy poeta jest poezją.~ Edward Stachura


Mój dom to kartka papieru zabudowana słowami.~ Jerzy Harasymowicz.

Cytat

Popularne

Statystyka

środa, 12 lipca 2017

Co rano, co wieczór

Brak komentarzy:
Myślę o Tobie każdego ranka, każdego wieczora.
Myślę i wiem, że na to wszystko jeszcze nie pora.
Na związki, róże, pocałunki i kłótnie.
Na Ciebie, na mnie, nas razem, to okrutne.
Co rano, co wieczór wiem, że Ty jesteś fantazją.
Co rano, co wieczór walczę z wyobraźnią.
Jesteś w mojej głowie ukryty tak bardzo.
Jesteś tam, owinięty kokardą.
Taką czerwoną, co kusi by ją odwinąć.
Lecz zanim to zrobię, Twój obraz zdąży się rozpłynąć.

Tajemnica za tajemnicą, jedna ukryta w drugiej.
Próbuję to ogarnąć, ale chyba się gubię.
Raz widzę wszystko jasno i wyraźnie.
Potem mrugnę oczami i naraz wszystko gaśnie.
Jesteś tu ze mną, a zaraz już cię nie ma.
Ciągle biegasz w kółko, zawsze masz coś do zrobienia.

Obrazy tak ostre jak żyletki krawędź.
Obchodzę się z nimi delikatnie, choć może się zadrasnę.
Bo co w głowie tak piękne i jasne.
W życiu na pewno nie jest żadną baśnią.
Jednak co rano, co wieczór z łóżka ciężej wstać.
Co rano, co wieczór chcę się fantazji poddać.
W umyśle ślącym tak piękne obrazy.
Dlaczego nie zrobiłam tego od razu?
To ciężkie pytanie, odpowiedź też taka jest.
Bo chyba ostatni raz zobaczyć Cię chcę.

Co rano, co wieczór walka zdaje się trudniejsza.
Nie pomaga nawet pisanie wiersza.
Chcę to zrobić, walczyć i wygrać życie.
Jednocześnie chcę być z Tobą w naszym niebycie.
Tworzę świat pisany według moich zasad.
To pomaga, muszę czymś zwalczyć ten hałas.
Myśli się plączą, krzyczą i szepczą.
Czasem jest spokój, a czasem wrzeszczą.
Tylko Twój głos w głowie, widok ciemnych oczu.
Tylko one nie pozwalają mi skoczyć.
Bo tak jest, chcę uciec w odmęty umysłu.
Jednak ciekawość wygrywa; co jeszcze los przyśle?


Co rano, co wieczór wybór zdaje się bardziej prosty.
Nie utonę, choć trzymają mnie wodorosty.
Wypłynę na powierzchnię, ucieknę od wyobraźni.
Choć czasem żałuję na Ziemi minuty każdej.
Kocham widok tej kokardy czerwonej.
Uwielbiam to, że choćtam coś do końca jest moje.

wtorek, 4 kwietnia 2017

Cisza i Ciemność.

Brak komentarzy:
Cisza.
Jestem w niej.
Nią.
Jestem.
Ciszą.
Nikt jej nie lubi.
Ciszy.

Ciemność.
Jestem w niej.
Nią.
Jestem
Ciemnością.
Niby straszną.
Lecz kojącą w środku.
Wyraźnie widzę
Ciemność.

Strach.
To czuję.
Słysząc Twoje imię.
W Ciszy.
Nadzieję.
Czuję.
Gdy widzę.
Twoją twarz.
W Ciemności.

poniedziałek, 6 lutego 2017

Zniszczone.

Brak komentarzy:
Gdy inni tańczą, śmieją się i śpiewają
ja chodzę między nimi niczym duch.
Zastanawiam się czego nie mam, a oni posiadają,
że zostawiają troski, by na jeden wieczór pokrył je kurz.
Choć bardzo chcę zapomnieć o problemach,
nie potrafię ot tak odpuścić.
Coś w środku mnie ciągle drzemie,
chce się wydostać.

Tęsknym spjrzeniem omiatam parkiet,
widzę jak wesoło się bawisz.
Dlaczego musiałeś rozerwać mnie na strzępy?
Muszę iść, dusisz.
Podchodzę do stołu,
chwytam kieliszek z wódką.
Już mam przechylać górą do dołu,
gdy moja ręka nagle jest pusta.

Zabrałeś mi siłę,
teraz zabierasz jedyne zapomnienie.
A ja w konwulsjach się wiję,
jedyne o co proszę to zrozumienie.
Przepraszam, że zniszczyłam naszą przyjaźń,
nie tak miało być.
Nie powinnam była cię całować.
Jak mam teraz ze swoją głupotą żyć?

Niby pijani mówimy tylko szczerze,
to co ja zrobiłam, też takie było.
Teraz mogę w ciszy wierzyć,
że to odwzajemniłeś.
Nie chcę niszczyć tego, co mamy,
choć pocałunek prawie to już zrobił.
Boże, ile byśmy dali,
by głupoty w pijaństwie zapomnieć.




środa, 25 stycznia 2017

Skalpel

Brak komentarzy:
Stoję nad umywalką, w lustro patrzę.
Widzę ciemne oczy, tak puste w środku.
Czuję się szmacianą lalką, co wieczór płaczę.
Ktoś tam na górze chyba się droczy, chce zdusić chęć walki w zarodku.
Na umywalce jest skalpel, leży tam dumnie.
Biorę go do ręki, ważę jego ciężar.
Nie widzę już wiele, chyba jestem w trumnie.
Kolejne kreski, drwię z życia daru.

Widzę życie, które spływa wolno.
Kropla za kropą, swoją drogę toczy.
Sekundy liczę, każdą z nich osobno.
Czy gdzieś dojdę, skoro nie mam odwagi dalej przez życie kroczyć?
Wypełniona żalem, zalana gniewem.
Tnę się i tnę, rysuję mapę mojego smutku.
I zdaję sobie sprawę doskonale, że przez to znajdę się w Niebie.
Wiem, że radość życia już nie dojdzie do skutku.





środa, 30 listopada 2016

Kochaj.

Brak komentarzy:


Miałam w głowie rewolucję odnośnie tego wiersza; nie chciałam go publikować, ponieważ, gdy przeczytałam całość, zorientowałam się, iż utwór bardzo podobnie brzmi do innego wiersza, który niedawno czytałam i bardzo mi się spodobał. Może i Wam się spodoba moja wersja? :)



Kochaj to, jak piszesz.
Pisz okropnie.
Nudno.
Bądź dla siebie surowa,
bo przecież to są Twoje wiersze.
Pisz smutno,
bo przecież musisz się jakoś wyżalić.
Jednak mimo wszystko nie przestawaj.
To jest Twoja dusza.

Może kiedyś będziesz zadowolona
ze swoich dzieł.
Będziesz wzruszona.
Poruszą Cię.
Dogłębnie.

Kochaj to, o czym piszesz.
Pisz o uczuciach,
o łzach,
o miłości, 
zazdrości.
Wyżal się, a papier Cię wysłucha.
Pióro przekarze oczom, a one do ucha
wyszeptają Twoje słowa.
I gdy będziesz gotowa,
poruszą Cię.
Dogłębnie.



Ucieczka.

Brak komentarzy:
Lecisz na złamanie karku, nogi nie nadążają.
Pod ciężarem Twoje barki, biedne się uginają.
Patrzysz tylko do przodu, nic po bokach nie widzisz.
Potajemnie szukasz powodu, dla którego ten świat Cię brzydzi.
Od czasu do czasu patrzysz do tyłu, jakby były tam niezamknięte drzwi.
Za plecami słyszysz, wilki wyją. Czy one i świat ten jest prawdziwy?

Boisz się, przecież to normalne uczucie.
Czujesz łzę, chcesz walczyć o swoje życie.
Panika zaczyna zwyciężać, a Tobie brak już sił.
Będziesz tą ścieżką podążać, czy się zatrzymasz by
Wilki Cię dopadły i zostawiły nic?

Gdy nie wiesz co robić, czy poddać się czy nie.
Leżąc na ziemi otwórz proszę oczy, bo gdy nadejdzie dzień
Wilki dadzą na chwilę spokój, odejdą w cień.
Czekając; dając szansę na ucieczkę.
Nie trać czasu i podnieś do góry głowę, każdy z nas kiedyś upada.
Nie trać czasu choć trochę; słyszysz Wilka, który ujada?
Szansa czeka do zachodu słońca, czy dasz radę
Wstać i iść bez końca, by poznać prawdę
O celu swej wędrówki, swoim istnieniu.
Poszukaj swojej drugiej połówki; może znajdziesz ją, gdy dotrzesz do celu.

piątek, 25 listopada 2016

Koniec?

Brak komentarzy:
 Z góry chciałam Was ostrzec (i przeprosić za błędy, jednak chciałam przepisać ten tekst tak jak brzmiał oryginalnie), że ten wiersz nie ma większego sensu, gdy nie przeczytacie tego tekstu:

A co jak on mówił o mnie? Boję się, że będę musiała z niego zrezygnować. Jednak to nie będzie proste. Nigdy nie jest.
Kim jest ta 'taka jedna'? Jeśli to by na prawdę nie miało sensu, czy dałabym radę puścić go wolno?
Chyba będę musiała to zrobić. Jeśli dam mu spokój i pozwolę się sobie odkochać, co pewnie złamie moje serce jeszcze bardziej, albo chociażby odpuścić, czy wtedy by mnie zobaczył?
Jeśli tego nie zrobi to widocznie tak miało być. Jeśli zaś w końcu mnie zauważy, może los się do mnie uśmiechnie.
Albo jak znowu zostanę z niczym, pozbieram się i będę żyć dalej.

A teraz:



Pierdolenie o szopenie
Ciągle ta sama gadka
Na końcu i tak cierpienie
A uczuć nie zetrzesz szmatką
Jednak ciężko wytrzymać spojrzenie
Gdy serce jest jak ptak walczący z klatką

Codziennie zarzekam się że to już koniec
Zaakceptuję samotność w chłodne dni
Jednak czasem w deszczu tonę
W uczuciach towarzyszących mi
Gdy tylko gdzieś cię zobaczę

Od początku potrafiłeś mi pokzać
Jak świat piękny może być
Kiedy łzy zamazały mi obrazy
Ty znów nauczyłeś mnie żyć
Codziennie znów przenoszę głazy
Chociaż powoli brak mi sił


© Agata | WS
x x x x x x x.